Ciąg dalszy nie nastąpi.

29 listopad 2008

z racji tego, że nazwa jest dość chujowawa przenosze się wpizdu pod akulowaty.wordpress.com. KTHXBYE.

Zdegenerowany

24 listopad 2008

- ona jest zdegenerowana?! – powiedział oburzony akul – to ja jestem zdegenerowany! Piję, palę, przeklinam, uprawiam seks z nieznajomymi, zdradzam moją dziewczynę… co jeszcze?
- programujesz w javie
- o! programuję w javie!

Jak co roku zaczął się ten cyrk zwany wszystkich świętych/świętem zmarłych. Jak co roku wybrałem się do Poznania oglądać stada lemingów i irytować się na zaistniałą sytuację. W tym roku, rodzina moja kochana stwierdziła, że pojedziemy rano, gdy będzie mniej ludzi. Sam bym to zaproponował, ale dla mnie „rano” by było około szóstej rano, a nie o 10. Ilość wolnych miejsc parkingowych w odległości kilometra od cmentarza jednoznacznie wskazywała na to, że nie tylko moja rodzinka wpadła na ten błyskotliwy i jakże oryginalny pomysł.

I
Parkowanie

Ktoś w Poznańskim urzędzie miasta wpadł na pomysł, aby zorganizować parking na pasie zieleni pomiędzy pasmami drogi ekspresowej. Pomysł mało odkrywczy, bo kierowcy zawsze tam parkują. Drogowcy zrobili coś dużo lepszego – zamknęli dla ruchu wewnętrzne pasy, żeby umożliwić parkującym i wyjeżdżającym z parkingu jakiekolwiek manewry. Oczywiście jak to w naszym kochanym kraju bywa reguła zamka błyskawicznego jest naszym kierowcom obca, bądź niezrozumiała, a wolny pas nie może się marnować. W konsekwencji tego oba pasy były zakorkowane, a ci, którzy zaparkowali bliżej cmentarza ’se postoją’ zanim wyjadą.

II
Hieny cmentarne.

Hienami cmentarnymi nazywa się ludzi, którzy żerują na innych i podkradają kwaty czy też znicze z grobów „na handel”. To są nielegalne hieny. Są jeszcze hieny jak najbardziej legalne – mendy, które stawiają swoje stragany wzdłuż chodników i sprzedają jak najbardziej cmentarne wyroby – szaszłyki, rogaliki, kanapki, napoje, zapiekanki i cukierki. Bydło przyjdzie – bydło kupi. Bo dziecko chce, bo właściwie to mi się chce pić, bo cośtam. Nie miał bym nic przeciwko temu, gdyby nie fakt, że ludzie zatrzymują się przy ich straganach tworząc zatory w ruchu i generują korki w ruchu pieszym, których być nie ma prawa. Zaczyna się przepychanie, deptanie sobie po piętach i pretensje do całego świata. Sprzedawcy kwiatów i zniczy, też się panoszą. Ich stragany znajdujące się w „wąskim gardle” skutecznie utrudniają ruch, a jeszcze mają czelność ci sprzedawcy mieć pretensje, że depcze im się ich kwiaty. Widzą, że co roku jest taki młyn i co roku się rozpychają na pół chodnika. Hipokryzja? A może głupota? Następny etap przeciskania się przez stado lemingów to ogrodzony barierkami chodnik prowadzący do przejścia przez tory. Na tym odcinku obowiązuje zakaz handlu, oczywiście nasze kochane hieny znalazły sposób na obejście go i ustawiają stragany za barierkami. Oczywiście nikt u nich nic nie kupuje bo próba zatrzymania się przy straganie spowoduje natychmiastowe jęki, krzyki i ogólne niezadowolenie tłumu, którego iq jak wiadomo jest równe iq najgłupszego uczestnika podzielone przez ilość osób w tym tłumie. Tu także wyłania się całe buractwo naszego narodu. Ludzie kombinują jak mogą. Idą lasem a potem przełażą przez barierki, żeby tylko wejść szybciej. Przepychają się w przewężeniu przed przejściem podziemnym i w wejściu do windy dla niepełnosprawnych. Zadziwiające, jak niektórym spieszy się na cmentarz. Kolejnym elementem potęgującym wrażenie, że jesteśmy otoczeni przez idiotów jest to, że mnóstwo ludzi pcha przed sobą wózki dziecięce. Niektórzy wpadli na to, żeby cztery kółka zostawić w aucie i dziecko wziąć na rękę, ale znaczna większość najeżdża współtłumowiczom na stopy kółkami swoich Kinderwagenów.

III
Miss nagrobka

Teraz zaczyna się prawdziwy cyrk – jesteśmy na cmentarzu. Ludzie prowadzą niemą licytację kto kupi większy znicz, więcej większych zniczy i bardziej przykryje grób kwiatami. Siostra kiedyś powiedziała, że kwiaty są dla ludzi a nie dla zmarłych i miała, cholera mała, rację. Zmarli są na tyle martwi, że nie robi im różnicy czy położysz im na grobie jedną różę czy wielki bukiet i pierdylion zniczy. Równie dobrze możesz iść na grób z pustymi rękami, postać nad nim, poswpominać, pomodlić się do boga, w którego wierzysz, lub w którego wierzył zmarły. Dla tej osoby wychodzi na jedno. Dla ciebie w sumie też, ale większość ludzi tego nie dostrzega. Chcą pokazać, że są lepsi, że bardziej pamiętają, że mają lepszy gust, więcej pieniędzy, czy też więcej punktów lansu. Do ludzi nie dociera, że liczy się pamięć a nie sterta kwiatów na pomniku. Bo sąsiedzi będą gadać, bo będą porównywać. Idiotyzm.

IV
Konkurs fotografii cmentarnej

Kiedyś było inaczej. Kiedyś nie było cyfrówek. Kiedyś człowiek cenił każdą klatkę i myślał przed zrobieniem zdjęcia, bo fotograf, który wywoływał film i robił odbitki widział każde zdjęcie. Syfrówki zmieniły pogląd na fotografowanie. Robienie zdjęć cyfrą nic nie kosztuje, więc robi się je przy każdej okazji, w każdym miejscu i w nieprzyzwoitych ilościach. Wszyscy doskonale pamiętają słynne zdjęcie „z rodziną po kremacji mamy” umieszczone przez kogoś bez poczucia smaku na portalu nasza klapa. Mnóstwo ludzi widziało też zdjęcie dwóch blachar nad grobem ich brata/syna umieszczone również na tym portalu. Ktoś na wykopie skomentował to jako „mogła założyć mini i oprzeć but o nagrobek tak, żeby było widać stringi”. Komentarz z pozoru humorystyczny w praktyce mówi o tym, co nas wkrótce czeka. Z czystej ciekawości poryję za parę dni na nk i pewnie znajdę mnóstwo zdjęć z kategorii ‘konkurs fotografii cmentarnej’. Tutaj mamy powrót do miss nagrobka. Ludzie chcą się pochwalić tym jak to bardzo pamiętają, jak to bardzo kochają i jak to bardzo cholera wie o co im chodzi. Tylko czy fotografując się na cmentarzu nie przekracza się granic dobrego smaku?

A rynek tak uroczo pusty.